piątek, 9 października 2015

Założenia kontra rzeczywistość...

...mają się różnie. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży od razu w mojej głowie powstał plan "wychowania K". Większa część pokrywała się z założeniami mojego męża, więc oboje zadowoleni z siebie czekaliśmy aż ową koncepcje wprowadzimy w życie. Miało być łatwo, miło i przyjemnie...miało.




1. Za żadne skarby świata K. nie będzie spała z nami w łóżku.

Wydaje się proste nie? Usypiamy odkładamy do łóżeczka i mamy czas dla siebie...no chyba, że dziecko ma kolki a do tego kupiło się jakieś trafne łóżeczko co parzy w tyłek. Noc, dwie, trzy, tydzień i całkowita kapitulacja. Wręcza zadowolenie, że co prawda na jednym boku i to na krawędzi ale 3 godziny bez przerwy! I człowiek może góry przenosić :D

2. Noszenie na rękach przy usypianiu? Mowy nie ma!

Noszenie było zbyt nudne i ciężko było pooglądać przy tym telewizor. Szybkie rozeznanie i jest! Piłka do ćwiczeń. Mamy w domu? Mamy! No to ogień. (Swoją drogą w końcu po 2 latach zbierania kurzu, przydała się do czegoś) Ustawiona w centralnym punkcie pokoju przy łóżku (żeby było gdzie położyć telefon, pilot i tablet opcjonalnie jakąś przekąskę) i skaczemy. W dzień i w nocy 24/7. I znowu radość - śpi a to że na piłce, a to że trzeba ją trzymać i co jakiś czas podskoczyć kilka razy - trudno. Ważne, że działa! Nawet co jakiś czas udaje się ją odłożyć na 15 min na łóżka - oczywiście nasze. Przecież nikt nie będzie się narażał, że przez takie głupie pomysły jak spanie we własnym łóżeczku, jeszcze wstanie ;).

3. Bajki? Jakie bajki do 2 lat zakaz. 

Baby Einstein - kocham, kocham, kocham! Nareszcie mamy coś za zajmuję K. na więcej niż 5 sek a ja w tym czasie mogę spokojnie znieść wózek, bez obaw, że zaniesie się płaczem. Fakt, faktem oglądała tylko raz dziennie i tylko w czasie znoszenia wózka no ale jednak oglądała...no i znowu nam nie pykło ;)

Od tego czasu przestaliśmy układać plan i idziemy na całość ;)

P.S oduczenie skakania na piłce poszła na szczęście bardzo szybko i zgrabnie.





2 komentarze:

  1. My mieliśmy podobne założenia, ale czas wszystko zweryfikował. Przyznam, że przy drugim dziecku już jest także inaczej, bo człowiek ma wyprawę w nauce wszystkiego. Jest lżej, prościej i szybciej:-)
    Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z drugim łatwiej? Dobrze wiedzieć na przyszłość ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń